Instytut Diabetologiczny Polska Facebook ad: “Przeczytaj, jeśli masz cukrzycę”

Ran for 113 days, from December 21, 2025 to April 13, 2026, the last day Crush saw it.
Run by Instytut Diabetologiczny Polska on Facebook. Crush is not the advertiser and does not verify its claims. See this ad in Meta's Ad Library(opens in a new tab)
Want an ad like this for your product?
Crush makes new ad images for your product from this ad: your logo, your product photo, your offer.
Trials from $19.95 USD, then $79.95 USD a month. Cancel anytime.
About this ad
- Meta Ad Library ID
- 1198953665067667
- Platforms
- Facebook, Instagram, Audience Network, Messenger and Threads
- Relaunches
- 0
- EU reach
- 733,232
Ad text
Dla osób z cukrzycą, które czują pieczenie w stopach – ale obawiają się, że za kilka lat może być za późno Masz 55, może 60 lat. Cukrzycę zdiagnozowano ci 8, 10, może 15 lat temu. Bierzesz tabletki regularnie. Kontrolujesz poziom cukru. Chodzisz na badania. Robisz to, co mówi lekarz. Myślałaś, że sobie radzisz. Ale stopy... stopy są inne. Czasem palą. Czasem mrowią. Czasem czujesz jakby ktoś wbijał gorące szpilki. Czasem jakby milion mrówek gryzło cię od środka. W nocy jest najgorzej. Zrzucasz kołdrę. Kładziesz stopy na zimnej podłodze. Płaczesz w łazience o trzeciej nad ranem, żeby mąż nie słyszał. A czasem... nic nie czujesz. I to cię przeraża najbardziej. Bo słyszałaś, co mówią w tych grupach na Facebooku. Widziałaś te zdjęcia. Znasz kogoś, kto zna kogoś, komu amputowali palce. Jesteś osobą, która czyta etykiety. Która pamięta o każdej tabletce. Która chodzi do lekarza co trzy miesiące. Robisz wszystko dobrze. Ale w środku masz ten strach. Ten cichy strach, że to nie wystarcza. Że kiedyś obudzisz się, a twoje stopy będą martwe. Że nie poczujesz rany. Że to zacznie się tak jak u tamtych ludzi z forum. Sklep, kościół, cmentarz. Te trzy miejsca. Chcesz je jeszcze długo odwiedzać. Na własnych stopach. Widziałaś to w tych grupach na Facebooku. „Przeszłam na insulinę trzy lata temu. Mam idealną kontrolę cukru. I dalej straciłam czucie w palcach." To nie ma sensu. Tabletki mają chronić przed tym. Dobra kontrola cukru ma zapobiegać powikłaniom. Tak wszyscy mówią. Ale to się dzieje. Ciągle. Dobrzy pacjenci. Regularne leki. Wszystko według zaleceń. I dalej – neuropatia. Spróbowałaś gabapentyny. Lekarz powiedział, że to pomoże na ból nocny. I pomogło – przez pierwsze dwa tygodnie. Potem ból wrócił. Albo nie ból – to dziwne mrowienie. Jakby ktoś zastąpił twoje stopy watą. Zwiększyłaś dawkę. Znowu pomogło – na jakiś czas. Ale to nie leczy, prawda? To tylko maskuje. Bo rano, gdy wstajesz, dalej czujesz to odrętwienie. Tę niepewność: czy stopy są twoje, czy tylko coś pod tobą. Może próbowałaś fizjoterapii. Magnetoterapia, drenaż, masaże. Raz, może dwa razy prosiłaś męża, żeby cię zawiózł. Po zabiegu było lepiej. Przez kilka godzin. Do wieczora wracało. Pieczenie. Mrowienie. Ten sam, cichy strach. Zapytałaś: „Ile to będzie kosztować regularnie?" 150-200 złotych. Za wizytę. Dwa razy w tygodniu. 1200-1600 złotych miesięcznie. Albo półtora roku kolejki na NFZ. Wrociłaś do domu. Nie było cię stać. Nie było czasu. I ten strach został. Ten sam. Tylko większy. Bo widzisz te cyfry w wynikach badań. Przewodnictwo nerwowe: 40%. Rok temu było 55%. Lekarz mówi: „Będziemy obserwować." Ale ty wiesz, co to znaczy. To znaczy: spada. Dalej spada. I nikt nie wie, jak to zatrzymać. Tylko „obserwować". Obserwować, jak twoje nerwy umierają. Aż w końcu przyjdzie ta cisza. Ta najgorsza cisza. Cztery miesiące temu byłam u siostry. Ma cukrzycę dłużej niż ja. 12 lat od diagnozy. Zawsze narzekała na stopy – tak samo jak ja. Ale tego dnia... chodziła inaczej. Pewniej. Bez przystanków. Bez tego charakterystycznego „ostrożnego" kroku, jakbyśmy stawiały stopy na szkle. Zapytałam: „Co się zmieniło?" Zawahała się. „Mam takie urządzenie. Elektrostymulację. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale..." Pokazała mi swoje stopy. Skóra – różowa. Ciepła. Nie ta sina, zimna skóra, którą ja miałam. „Używam tego codziennie. 20 minut wieczorem. I... cholera, przestało palić. Odzyskałam czucie." Pokazała mi wyniki badań. Przewodnictwo nerwowe: wzrost o 30% w pół roku. Diabetolog napisał na skierowaniu: „Kontynuować obecne postępowanie." Tego wieczora córka przeszukała internet. NoomEMS. Urządzenie do elektrostymulacji. 179 złotych. „Mamo, spróbuj. Ciocia mówi, że to jedyna rzecz, która zadziałała." Zamówiłyśmy. Kiedy urządzenie przyszło, zadzwoniłam do siostry. „Dlaczego TO działa, skoro tabletki i gabapentyna nie działają?" Wytłumaczyła mi to tak, jak jej tłumaczył diabetolog. Wierzysz, że kontrola cukru chroni przed neuropatią. I to prawda – kontrola cukru jest ważna. Ale oto, czego nikt ci nie powiedział: Tabletki kontrolują poziom glukozy we krwi. Neuropatia dzieje się w nerwach. To dwie różne rzeczy. Nerwy w twoich stopach nie potrzebują tylko niskiego cukru. Potrzebują trzech rzeczy: Krążenia – żeby dostarczać tlen i składniki odżywcze Aktywności – żeby się regenerować Stymulacji – żeby nie umierały z braku użycia Kontrolujesz cukier. To daje im szansę na regenerację. Ale jeśli nie dostarczasz im krążenia i stymulacji? Nerwy dalej giną. Wolno. Cicho. I po 10 latach od diagnozy jesteś tam, gdzie jesteś teraz. To wyjaśnia, dlaczego: Gabapentyna nie zadziałała – bo ona tylko maskuje sygnał bólu. Nie regeneruje nerwów. Nie poprawia krążenia. Nerwy dalej umierają, tylko nie czujesz tego tak bardzo. Fizjoterapia pomagała, ale krótko – bo stymulowała nerwy przez 40 minut, dwa razy w tygodniu. To 80 minut tygodniowo. Nerwy potrzebują codziennej stymulacji, żeby się regenerować. Sporadyczne zabiegi to za mało. Tabletki nie zatrzymały neuropatii – bo leczą cukier, nie nerwy. To dwa różne mechanizmy. Dlatego ludzie robią wszystko dobrze – i dalej tracą czucie. Bo leczą cukrzycę. Ale nie stymulują nerwów. A nerwy bez stymulacji? Umierają. Dlatego NoomEMS działa tam, gdzie tabletki i gabapentyna zawodzą. Problem nie jest w kontroli cukru. Problem jest w braku codziennej stymulacji nerwów. NoomEMS rozwiązuje to przez trzy elementy: Elektrostymulacja EMS Wysyła impulsy elektryczne bezpośrednio do nerwów i mięśni w stopach. To budzi nerwy, które przestały działać. Zmusza je do aktywności. Tak jak fizjoterapia – ale w domu. Codziennie. Bez kolejek i 200 złotych za wizytę. Poprawa krążenia Skurcze mięśni wywoływane przez EMS działają jak pompa. Wpychają krew do najmniejszych naczyń w stopach – tam, gdzie tabletki nie docierają. Więcej krwi = więcej tlenu dla nerwów = lepsza regeneracja. To dlatego stopy siostry były ciepłe i różowe. Nie sine i zimne jak moje. Codzienna konsystencja 20 minut dziennie. Nie dwa razy w tygodniu jak fizjoterapia. Codziennie. Bo nerwy regenerują się wolno. Potrzebują ciągłej, regularnej stymulacji – nie sporadycznych zabiegów. W przeciwieństwie do zwykłych masażerów stóp, które tylko „drgają" – NoomEMS to wyrób medyczny klasy IIa. To nie zabawka. To terapia. Taka sama technologia, jaką używają fizjoterapeuci w gabinetach. Tylko u ciebie w domu. Codziennie. Za 179 złotych zamiast 1600 złotych miesięcznie.
Where the ad sends people
noom.pl
👉Przeczytaj, jeśli masz cukrzycę
Noom.pl
Learn more: noom.pl(opens in a new tab)






