

Active· since Apr 16, 2026
- 151
- days running
- 0
- relaunches
- 42,012
- EU reach
Ad copy
Miałam już wyznaczoną datę operacji C5-C6 w Centrum Zdrowia Warszawa, gdy mój fizjoterapeuta powiedział mi o jednej rzeczy, która odwołała mój zabieg w ciągu 9 tygodni. Nazywam się Bogusława. 51 lat, nauczycielka języka polskiego w liceum w Ursusie, 27 lat w zawodzie. Moja jedyna córka, Zuzia, zdawała maturę w maju. Ja miałam być na stole operacyjnym 14 marca. Kołnierz ortopedyczny 6 tygodni. Rehabilitacja 3 miesiące. Zwolnienie chorobowe do końca roku szkolnego. Mąż Piotr, emerytowany policjant, brał urlop, żeby Zuzi gotować, wozić na kurs, tłumaczyć nieobecność mamy na próbnych maturach. Miałam wszystko ustalone. Skierowanie, badania, zgoda znieczulenia. 19 500 zł uzbierane z pożyczki w SKOK-u. I wtedy, po ósmej sesji fizjoterapii, Marek P., fizjoterapeuta manualny z 15-letnim stażem, ten sam który przez dwa miesiące układał mi kręgi, spojrzał na mnie z kozetki i powiedział coś, co zmieniło wszystko. Muszę się cofnąć dwa lata. W październiku 2023 po raz pierwszy nie mogłam wykonać podstawowej rzeczy w mojej pracy. Stałam przy tablicy, pisałam fragment Pana Tadeusza, a uczeń z tylnych ławek zadał pytanie. Chciałam się do niego obrócić. Nie dałam rady. Szyja zamknęła się jak zardzewiały zawias. Obróciłam się całym tułowiem, jak stara kobieta. Klasa się zaśmiała, niby żartobliwie, ale zobaczyłam w oczach Kamila z pierwszej ławki coś, czego nauczyciel nie chce widzieć. Litość. Wróciłam do domu i płakałam w łazience. Zaczęło się jeszcze w 2021 roku. Budziłam się nad ranem z prawą ręką zupełnie bezwładną, leżącą obok mnie jak czyjaś obca. Potrząsałam nią w ciemności. Mrowienie jak palące igły, od barku aż po koniuszki palców. Piotr się obudził raz, drugi, trzeci i przestał. Uznaliśmy, że to moje ""nocne sprawy"". Zignorowałam to przez dwa lata. Ortopeda w prywatnej przychodni, 340 zł za 15 minut: ""proszę zmienić poduszkę."" Zmieniłam. Trzy razy. Pierwsza z Castoramy, 119 zł, klasyczna ""fala"" ortopedyczna. Druga z apteki, 229 zł, z pianki z pamięcią kształtu. Trzecia z jakiegoś polskiego sklepu internetowego, którego nazwę zapomniałam, 349 zł. Wszystkie ugięły się po dwóch tygodniach. Każda bolała inaczej. Żadna nie pomogła. Neurolog w Enel-Medzie, 380 zł: ""proszę zrobić rezonans."" Rezonans w Tomma Diagnostyka, 690 zł: protruzje krążków na poziomach C5-C6 i C6-C7 z uciskiem na lewy korzeń nerwowy. Neurochirurg w Centrum Zdrowia Warszawa spojrzał na zdjęcie i powiedział rzecz, którą pamiętam słowo w słowo. ""Proszę pani, ma pani wybór. Operacja teraz albo wózek za 4-5 lat. Przy takim tempie degeneracji i pani zawodzie, kręgosłup nie wytrzyma."" Podpisałam zgodę w grudniu. Operacja na 14 marca. Wtedy Piotr, widząc że noce mam jeszcze gorsze niż dnie, zapisał mnie na fizjoterapię w gabinecie na Saskiej Kępie. Dziesięć sesji po 180 zł. 1 800 zł z domowego budżetu. Marek P. był inny niż wszyscy wcześniej. Nie rzucał recepty, nie patrzył w zegarek. Podczas pierwszej wizyty badał mnie 40 minut. Pytał o rytm dnia, pozycję przy biurku, czas przed ekranem, ilość godzin snu, pozycję snu. Po każdej sesji wstawałam z kozetki jakby ktoś wymienił mi pół ciała. Szyja miękka. Ramię swobodne. Mogłam obrócić głowę. Problem w tym, że po 48 godzinach wszystko wracało. Kolejna sesja, kolejne 180 zł, kolejne dwa dni ulgi. Po czterech sesjach Zuzia zapytała: ""Mamo, czy ten twój fizjoterapeuta to na pewno nie jest jakaś ściema? Wydajecie już prawie dwa tysiące."" Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Mówiłam Markowi o tym cyklu. Odpowiadał niezmiennie: ""pracujemy nad tym, proszę być cierpliwą."" Na ósmej sesji, pięć tygodni przed operacją, leżałam na brzuchu a on manipulował moim odcinkiem piersiowym. Nagle przerwał. ""Pani Bogusławo, niech pani usiądzie na chwilę."" Usiadłam. ""Ja pani coś powiem, ale muszę być szczery. Od pierwszej sesji pracuję z panią w przeciwnym kierunku do tego, co pani robi w nocy. Pani tkanki są rozluźnione, kręgi ustawione w prawidłowej linii, a pani idzie do domu, kładzie głowę na poduszce i przez 8 godzin ja całą swoją pracę pani odrabia. Tylko że w drugą stronę."" Patrzyłam na niego. ""Co pani ma pod głową w nocy? Mogłaby pani zrobić mi zdjęcie wieczorem i wysłać?"" Wysłałam. Poduszka z apteki, z pianki z pamięcią kształtu, ""ortopedyczna"", 229 zł. Odpisał rano: ""Proszę przyjść na darmową konsultację. To zajmie 10 minut."" Poszłam. Pokazał mi coś, co zawstydziło mnie na całe życie. Położył mnie na boku na kozetce, z moją starą poduszką pod głową. Potem wziął swój telefon i zrobił zdjęcie moich pleców z góry. ""Proszę zobaczyć."" Moje prawe ramię, to na którym leżałam, wystawało o 8 centymetrów wyżej niż linia mojego tułowia. Wbijało się pod mój własny ciężar w materac. Moja szyja, żeby dostosować się do tego wzniesionego barku, była wygięta pod kątem, którego nigdy nie widziałam na żadnym zdjęciu anatomicznym. ""Pani głowa waży 5 kilogramów. Pani ramię około 4. Razem 9 kilogramów cisną każdej nocy prosto w pani splot barkowy i odcinek C5-C6. Przez 8 godzin. Od 2021 roku. Ja robię to samo co pani robi sobie w nocy, tylko w skali mikro i przez 30 minut."" Zamurowało mnie. ""Potrzebuje pani poduszki, która ma dedykowane wycięcie na ramię. Nie wyższa, nie niższa, nie twardsza, nie miększa. Z wycięciem. Takich poduszek nie ma w Castoramie ani w aptece. Trzeba zamówić przez internet. I nie mówię pani o tym, żeby sprzedać. Nie mam z tego grosza. Mówię pani, bo miesiąc przed operacją widzę, że pani sala operacyjna jest tylko skutkiem tej jednej rzeczy."" Wróciłam do domu w szoku. Piotr przywiózł mnie z gabinetu, bo nie mogłam prowadzić. Tego samego wieczoru zamówiłam OrtoSen z senaria.pl, bo mieli dobre opinie i 100 dni gwarancji. Gdyby nie to, Piotr by mnie wyśmiał, po tych trzech poprzednich wpadkach. Operację miałam za 4 tygodnie. Zadzwoniłam do Centrum Zdrowia Warszawa i poprosiłam o przełożenie o 10 tygodni. Zapłaciłam 600 zł kary za zmianę terminu. Poduszka przyszła po 3 dniach. Pierwsza noc. Dziwna. Szyja czuła się obco wyprostowana. Druga. Obudziłam się raz w nocy, żeby się przekręcić. Ale ręka była ciepła. Czwarta. Przespałam 7 godzin. Rano usiadłam na łóżku i próbowałam sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz obie moje ręce po obudzeniu czuły się jak moje. Nie pamiętałam. W 14. nocy szyja bolała mnie jeszcze rano. W 21. już nie. 9 tygodni później wróciłam do neurochirurga w Centrum Zdrowia Warszawa. Spojrzał na moje ruchy głową. Ścisnął dłonie. Spojrzał na oryginalny rezonans. Potem popatrzył na mnie zaskoczony. ""Nie chcę tłumaczyć, jak to się stało, bo dyski same się nie zregenerowały. To nie zdarza się nigdy. Ale stan neurologiczny pani układu jest lepszy niż w październiku. Nie widzę wskazań do operacji w tej chwili. Za pół roku kontrola."" Kontrola była w październiku. Też bez wskazań. Minęło 14 miesięcy. Zuzia zdała maturę na 82 procent, dostała się na prawo na UW. Byłam na jej rozdaniu świadectw, stałam prosto, w granatowej sukience, trzymałam kamerę obiema rękami. Nie w kołnierzu. Piszę to, bo kilka dni temu zadzwoniła do mnie koleżanka z liceum, gdzie uczę. Powiedziała, że ma wyznaczoną operację kręgosłupa szyjnego na kwiecień. Opowiedziałam jej wszystko. Wysłałam jej link. Nie wiem, czy zamówi. Ale napisałam ten tekst, bo może ktoś Cię w tej chwili gdzieś blokuje na drodze do poznania tej jednej rzeczy, tak jak mnie blokowali przez 2 lata. Jeśli masz wyznaczoną operację C5-C6 lub C6-C7, jeśli wypukliny rosną, jeśli budzisz się z martwą ręką, zanim pójdziesz pod nóż za 15, 20, 25 tysięcy złotych, zanim zostawisz rodzinę na 3 miesiące rehabilitacji, zrób jedną rzecz. Sfotografuj siebie od tyłu, w pozycji snu. Poproś partnera, dziecko, matkę, kogokolwiek. Zobacz, gdzie jest twoje ramię. Jeśli wystaje ponad linię tułowia, to nie twój kręgosłup przegrał. To twoja poduszka. Najbardziej żal mi nie 3 000 zł na poduszki. Nie 2 700 zł na fizjoterapię. Nie 690 zł na rezonans. Ani nawet 600 zł kary za przesunięcie operacji. Najbardziej żałuję, że między październikiem 2023, kiedy nie byłam dobrą matką dla Zuzi, a styczniem 2025, gdy zaczęłam zauważać, że znowu mogę, przegapiłam 15 miesięcy. 15 miesięcy, w których moja Zuzia uczyła się do matury ze zmęczoną, zbolałą, cichą matką. Tego mi nikt nie zwróci. Ale Tobie może już tak."
Przeczytaj, jeśli budzisz się z martwą ręką w nocy 👆
Budzenie się zmęczonym nie jest Twoją winą. To źle zaprojektowana poduszka odbiera spokojny sen. - Senaria
LEARN MORELike this ad? Make it yours.
Crush rebuilds this exact creative around your product — your brand, your colors, your offer — in about a minute.







