Agnieszka Kowalska ad creative
Agnieszka Kowalska
Agnieszka Kowalska

Active· since May 16, 2026

72
days running
0
relaunches
96,213
EU reach

Ad copy

Jeśli masz ponad 45 lat i jesteś sama — może 3 lata, może 5, może 10 — i przez ten czas próbowałaś aplikacji, umawianych przez koleżanki randek, może nawet biura matrymonialnego — i za każdym razem kończyło się tak samo: albo "jesteś wspaniała, ALE...", albo on po prostu zniknął, albo znowu sama w kuchni wieczorem z herbatą i ciszą — muszę ci powiedzieć coś, czego NIKT ci nie powiedział. I już wiem, co myślisz. Myślisz — "znowu jakaś bzdura z internetu." Myślisz — "ja już wszystko próbowałam." Myślisz — "mi chyba po prostu nie pisane." Rozumiem. I nie zamierzam ci kłamać ani obiecywać cudów. Ale to, co opowiem — cię wkurzy. Bo dzieją się trzy rzeczy, i kiedy je zrozumiesz — nie będziesz mogła patrzeć na swoją samotność tak samo. --- **Po pierwsze** — aplikacje randkowe NIE CHCĄ, żebyś znalazła. Pomyśl. Jeśli znajdziesz mężczyznę — wychodzisz z aplikacji. Przestajesz płacić. Przestajesz generować zysk. Przestajesz oglądać reklamy. Ich cel — to nie twoje szczęście. Ich cel — twój CZAS i PIENIĄDZE. Im dłużej jesteś sama — tym więcej ONI zarabiają. **Po drugie** — mówią ci "miłość przychodzi, kiedy jej nie szukasz" i "najpierw ogarnij siebie." Wiesz, co to znaczy? "Siedź cicho. Nic nie rób. Czekaj." To nie rada — to BIERNOŚĆ ubrana w ładne słowa. Jakbyś była zepsuta. Jakby problem był W TOBIE. Jakby chcieć miłości po 45 — to jakaś wada. **Po trzecie** — jest sposób, żeby DOWIEDZIEĆ SIĘ, kto jest ci przeznaczony. Nie zgadywać. Nie czekać. DOWIEDZIEĆ SIĘ. Ale nikt o tym nie mówi. Bo kiedy się dowiesz — przestajesz płacić aplikacjom. Przestajesz chodzić do biur matrymonialnych. Przestajesz być ICH klientką. --- Ale pozwól, że opowiem, co przydarzyło się mojej siostrze Jolancie. Bo jej historia pokazała mi, CO ten system robi kobietom. --- Jestem Agnieszka, mam 49 lat, z Warszawy. Nie artystka. Nie wróżka. Nie psycholog. Urzędniczka. Normalna kobieta. I moja siostra Jolanta — 52 lata, księgowa z Krakowa — 5 lat po rozwodzie była SAMA. --- Wiecie, jak wyglądają 5 lat samotności? Sobotni wieczór. Dzieci wyjechały. W domu cicho. Siedzisz w kuchni. Sama. Herbata. Cisza. Taka cisza, która jest głośniejsza od każdego hałasu. W nocy leżysz w łóżku. Prawa strona — pusta. Już 5 lat pusta. Czasem — nie ze smutku, po prostu z przyzwyczajenia — wyciągasz rękę. A tam — nic. Zimno. Pusto. Kiedy koleżanki pytają "jak tam?" — mówisz "świetnie!" Z tym uśmiechem. Tym kłamliwym uśmiechem, który tak dobrze opanowałaś, że czasem sama prawie wierzysz. --- Ale Jolanta PRÓBOWAŁA. 5 lat — PRÓBOWAŁA. --- Tinder. 3 miesiące. 47 rozmów. 12 randek. --- Pierwsza — Ryszard. Pisali ze sobą 3 tygodnie. Wydawał się normalny. Pierwsza randka — gadał TYLKO o sobie. 2 godziny. Nawet nie zapytał, jak ma na imię. Druga — Zbigniew. Na kawę. Sympatyczny. W połowie randki — przyznał się, że ma żonę. "Ale już PRAWIE się rozwodzimy." 52-letni facet. "Prawie" rozwiedziony. Trzecia — Krzysztof. Ten wyglądał poważnie. 4 randki. Kwiaty. Kolacje. Piąta randka miała być "poważna rozmowa." Zamiast tego — wiadomość: "Jolanta, jesteś super, ale chyba nie jestem gotowy." CZTERY randki. Kwiaty. Kolacje. I on "nie gotowy." Po dwóch tygodniach — Facebook. Krzysztof. Z inną. Uśmiechnięty. Gotowy BYŁ. Tylko nie NA NIĄ. --- Biuro matrymonialne. 2000 zł. "Indywidualne poszukiwania." Pierwszy kandydat — Janusz. Za drugim spotkaniem przyznał się, że ma "mały problemik z alkoholem." Butelkę wina KAŻDEGO wieczoru. Drugi — Dariusz. Pół kolacji opowiadał o byłej. "Nikt jej nie zastąpi. Ale może ty będziesz czymś innym." Czymś INNYM. Nie ZAMIAST. Trzeci — Tadeusz. 56 lat. Pierwsza randka — "A pani gotuje? Szukam pomocy w prowadzeniu domu." POMOCY. 2000 zł. 3 miesiące. I OTO, co dostała. --- Koleżanki proponowały "ustawić." Idealny facet — Grzegorz. 56 lat. Mieszka z mamą. Trzy nieopłacone sprawy alimentacyjne. "Ale jest BARDZO miły!" --- Po 5 latach — Jolanta skończyła. Skasowała Tindera. Zrezygnowała z biura. I powiedziała to, co WSZYSTKIE kiedyś mówimy: "Może mi po prostu nie pisane." --- I wkurzyłam się. Nie na NIĄ — na SYSTEM. --- Bo pomyśl. Jolanta — 52 lata. 25 lat pracowała. Wychowywała dzieci. Była dobrą żoną. 47 rozmów. 12 randek. 2000 zł w biurze matrymonialnym. I CO dostała? "Jesteś super, ALE..." --- Dlaczego 52-letnia kobieta ma czuć się "nie stworzona do miłości"? Dlaczego ONA ma "ogarnąć siebie"? Dlaczego ONA ma być cierpliwa — kiedy 54-letni facet na Tinderze przebiera w 30-latkach i pisze "jesteś super, ALE..." — i iść dalej? --- I wtedy siedziałam pewnej nocy — o 2 w nocy — i zaczęłam szukać. Nie "jak znaleźć faceta." Nie "jak być atrakcyjną po 50." A: DLACZEGO kobiety po 45 nie znajdują? --- I oto, czego się dowiedziałam. I tu zaczyna się ta część, która NAJBARDZIEJ mnie wkurzyła. --- **Po pierwsze** — aplikacje są SPECJALNIE zaprojektowane tak, żeby mężczyźni widzieli młodsze kobiety jako pierwsze. Algorytm pokazuje "najpopularniejszych" — czyli najmłodszych, z największą liczbą polubień. Ty — 50-letnia kobieta — jesteś na KOŃCU kolejki. Nie dlatego, że jesteś gorsza. Dlatego, że algorytm jest tak ZAPROJEKTOWANY. Tinder o tym wie. I nic z tym nie robi. Bo ty i tak PŁACISZ. **Po drugie** — biura matrymonialne wysyłają WSZYSTKICH kandydatów. Nie TWOJEGO kandydata. WSZYSTKICH. Bo ich cel — NIE znaleźć ci odpowiedniego. A pokazać, że "pracują." 2000 zł — i trzech facetów, z których jeden pije, drugi kocha byłą, trzeci szuka gosposi. Ale biuro "wypełniło swoje zobowiązanie." **Po trzecie** — koleżanki, które proponują "ustawić" — proponują SWOICH znajomych. Mężczyzn, których ONE nie chciały. Którzy zostali "na półce." Nie proponują ci NAJLEPSZEGO — proponują ci TEGO, CO ZOSTAŁO. --- I wtedy — tej 2 w nocy — znalazłam coś zupełnie innego. --- Odczyt energetyczny. Astrologia. Analiza daty urodzenia. Nie "wróżenie." Nie "horoskop." Każdy człowiek rodzi się z unikalnym kodem energetycznym. Data. Czas. Miejsce. I gdzieś — jest drugi człowiek, którego kod REZONUJE z twoim. Jak dwa instrumenty, które brzmią harmonijnie. Artystka, która to robi — ona "widzi" tego człowieka. Rysuje twarz. Pisze imię. Mówi, gdzie się spotkacie. --- Pierwsza reakcja — ŚMIESZNE. "To przecież oszuści." "To ciągnięcie pieniędzy z samotnych kobiet." --- Ale wtedy zobaczyłam opinie. Nie 10. Nie 100. TYSIĄCE. Nie "ładny rysunek." A — "Spotkałam go. DOKŁADNIE taki, jak na rysunku." "Imię się zgadzało. IMIĘ." --- I wtedy przeczytałam — Carl Jung, jeden z najsłynniejszych psychologów na świecie, sam używał astrologii w pracy z pacjentami. Nie horoskopów "jaka będziesz dzisiaj." A głębokiej analizy daty urodzenia. --- Pomyślałam — Jolanta 5 lat szukała PRZYPADKOWO. Na aplikacjach — gdzie algorytm pokazuje NIE tych, co jej przeznaczeni. Przez biura — które wysyłają WSZYSTKICH. Przez koleżanki — które proponują TO, CO ZOSTAŁO. A co, jeśli jest człowiek, którego energia PASUJE do jej? Dwoje ludzi. Oboje samotni. Oboje szukają. Ale oboje szukają NIE TAM — i nie mogą się ZNALEŹĆ. --- Napisałam do Jolanty. "Zobacz. Brzmi jak głupota, ale zobacz." "Ty poważnie? Mam 52 lata, jestem księgową, i ty proponujesz WRÓŻENIE?" "Nie wróżenie. Odczyt energetyczny. 129,95 zł. Mniej niż jedna ta bezsensowna randka z typem Tadeusza i jego 'pomocą domową.'" Roześmiała się. Ale po tygodniu napisała: "Zamówiłam. Nie mam nic do stracenia." --- Rysunek przyszedł po 3 dniach. Mężczyzna około 54 lat. Spokojna twarz. Ciepłe oczy. Lekko siwe włosy. Imię — Wojciech. *"On też przeszedł przez rozwód. Też próbował aplikacji — i miał dość. Też słyszał 'jesteś super, ALE...' Nie szuka byle kogo — czeka na TĘ, przy której nie będzie musiał udawać. Spotkacie się w prostej sytuacji — po prostu żyjąc swoim dniem."* --- Ale na rysunku było JESZCZE coś — i tu zaczyna się ta część, która ZMIENIŁA wszystko. --- *"Wokół ciebie jest osoba, której oczy są zimne. Uśmiecha się, ale jej myśli — nie dla twojego dobra. Dopóki wpuszczasz ją do swojej przestrzeni — droga będzie zamknięta."* --- Jolanta przeczytała — i ZAMARŁA. "To Ewa," powiedziała. "Koleżanka. Siedzi obok w pracy. Zawsze wypytuje o moje życie. Ale kiedy odpowiadam — coś w jej oczach jest zimnego." --- Jolanta przestała jej opowiadać. Przestała się dzielić. Przestała wpuszczać ją do swojej przestrzeni. --- Minęły 2 tygodnie. Nic. Minął miesiąc. Nic. Minęło 6 tygodni. --- Jolanta poszła do apteki. Zwykły dzień. Przy kasie — mężczyzna. Też kupuje witaminy. Odwraca się: "Może pani wie, które tu lepsze? Nigdy nie umiem wybrać." --- Jolanta spojrzała — i zamarła. Ciepłe oczy. Lekko siwe włosy. Spokojna twarz. "Ja też nie," odpowiedziała. "Zawsze wybieram nie te." Uśmiechnął się. "O witaminach pani mówi?" "Nie do końca." --- "Wojciech," przedstawił się. --- Jolanta wróciła do domu i PŁAKAŁA. Nie ze smutku — z SZOKU. Zadzwoniła do mnie: "To NIEMOŻLIWE. Ale to się WYDARZYŁO." --- Po tygodniu — kawa. Po 2 tygodniach — spacer. Po miesiącu — co weekend. Po 2 miesiącach — Wojciech powiedział: "Jolanta, szukałem ciebie. Nie wiedziałem, że szukam. Ale szukałem." Minęło 8 miesięcy. Wojciech przeprowadził się do Jolanty. --- 52-letnia księgowa z Krakowa. 5 lat SAMA. 47 rozmów. 12 randek. 2000 zł w biurze matrymonialnym. NIC nie działało. 129,95 zł — i Wojciech w aptece. --- Widząc, co przydarzyło się Jolancie — zamówiłam i JA. 49 lat. 4 lata sama po rozwodzie. Nie widziałam sensu — ale 129,95 zł. Co stracę? --- Na rysunku — Marek. 50 lat. Ciemne włosy. Poważne spojrzenie. "Spotkacie się przez znajomych znajomych — w miejscu, gdzie oboje będziecie 'nie na swoim miejscu.'" Na moim rysunku też było napisane: *"Sama sobie powtarzasz 'mi nie pisane.' Te słowa — to nieprawda. Nigdy nie były prawdą. Przestań je powtarzać."* --- Urodziny kuzynki. Bar, w którym nie chciałam być. Podszedł do mnie mężczyzna. Też sam. Też gapił się w telefon. "Ty też tu pod przymusem?" zapytałam. Uśmiechnął się. "Kuzyn mnie zmusił. Mówi — Marek, nie możesz wiecznie siedzieć w domu." Marek. --- Minęło 7 miesięcy. Razem. --- Nigdy nie powiedział "nie jestem gotowy." Nigdy nie powiedział "jesteś za dobra." Nigdy nie zniknął bez wyjaśnienia. On po prostu — został. --- Jolanta — z Wojciechem, mieszkają razem. Koleżanka Bożena — 49 lat, 6 lat sama. Zamówiła rysunek. Na rysunku — Tomasz. Po 4 miesiącach — spotkała w sklepie. Na rysunku napisane "spotkacie się w codziennym miejscu" — DOKŁADNIE tak się stało. Kuzynka Beata — 55 lat. Sceptyczka. Na rysunku — Andrzej. Zapisała się na kurs tańca. Za trzecim razem — przyszedł Andrzej. Taki, jaki na rysunku. Koleżanka Grażyna — 47 lat. Nigdy nie była mężatką. "Chyba mi nie pisane." Na rysunku — Dariusz. Spotkała go w innym mieście, odwiedzając kuzynkę. Przy stoliku w kawiarni — Dariusz. Też przyjechał odwiedzić rodzinę. --- 4 kobiety. 4 — znalazły. Nie "szczęście." Nie przypadek. --- I oto co mnie NAJBARDZIEJ wkurzyło. --- Ile PIENIĘDZY my wszystkie wydałyśmy? Jolanta — 2000 zł w biurze matrymonialnym. Plus Tinder w wersji płatnej. Plus te kolacje z facetami, którzy "nie gotowi." Prawie 4000 zł przez 5 lat. Ja — 800 zł na aplikacje. 600 zł na "konsultację ze stylistką" — bo koleżanka powiedziała, że może "trzeba się ogarnąć." Ogarnęłam się. I tak — "jesteś wspaniała, ALE..." I tu nie chodzi tylko o pieniądze. Tu chodzi o — LATA. O setki wieczorów, kiedy wracasz do domu sama i myślisz — może ja jestem TAKA. --- A wiesz, co NAJBARDZIEJ boli? Że SYSTEM — ten sam system, który zarabia na twojej samotności — mówi ci, że problem jest W TOBIE. "Ogarnij siebie." "Naucz się być szczęśliwa sama." "Miłość przychodzi, kiedy jej nie szukasz." To NIE rady. To sposób, żeby trzymać cię W SYSTEMIE. Im dłużej "się ogarniasz" — tym dłużej jesteś sama. Tym dłużej PŁACISZ. Tym dłużej ONI zarabiają. --- Ale nie musisz grać według ICH zasad. --- 129,95 zł. Mniej niż jedna pusta kolacja. Mniej niż jedna bezsensowna randka. Mniej niż jeden miesięczny abonament w aplikacji, która NIE CHCE, żebyś znalazła. --- Dostajesz: - Rysunek bratniej duszy — jego twarz, TAKĄ, jaką zobaczysz w rzeczywistości - Jego imię — KONKRETNE - Gdzie i kiedy się spotkacie — sytuację, miejsce - Opis charakteru — dlaczego wy DWOJE rezonujecie - Odczyt energetyczny — CO stoi na twojej drodze, CO trzeba puścić --- Jolanta 5 lat szukała "normalnymi" sposobami. NIC. 129,95 zł i 6 tygodni — WOJCIECH. --- Możesz dalej scrollować aplikacje, gdzie faceci szukają 30-latek. Płacić tysiące w biurach matrymonialnych. Słuchać koleżanek, które proponują TO, CO ZOSTAŁO. Wierzyć, że "ogarnij siebie" — to rada, a nie więzienie. Albo możesz się dowiedzieć — KTO jest ci PRZEZNACZONY. --- Swój rysunek kupiłam na RysunekMilosci.pl --- P.S. Kiedy Marek się dowie o rysunku — nie wiem, co powie. Ale każdego ranka mówi "dzień dobry, piękna." Każdego wieczoru — przytula i mówi "dobrze, że jesteś moja." 7 miesięcy — i wciąż nie wierzę, że to prawda. Ale to PRAWDA. --- P.P.S. Jeśli czytasz to o 2 w nocy, sama, z telefonem w łóżku — ja TAM BYŁAM. Jolanta TAM BYŁA. Bożena TAM BYŁA. Beata TAM BYŁA. WSZYSTKIE tam byłyśmy. A teraz — już nas tam nie ma. Może i tobie czas stamtąd wyjść?

Dowiedz się jak wygląda Twoja bratnia dusza

Rysunek Miłości

SEE DETAILS
🪄Crush AI

Like this ad? Make it yours.

Crush rebuilds this exact creative around your product — your brand, your colors, your offer — in about a minute.

More ads from Agnieszka Kowalska

Agnieszka KowalskaAgnieszka Kowalska
Active
44 Days
68KReach
Agnieszka Kowalska Facebook ad
Details
Agnieszka KowalskaAgnieszka Kowalska
Active
52 Days
44KReach
Agnieszka Kowalska Facebook ad
Details
Agnieszka KowalskaAgnieszka Kowalska
Active
79 Days
309KReach
Agnieszka Kowalska Facebook ad
Details
Agnieszka Kowalska Ad — Running 72 Days | Crush Ad Library