

Inactive· since Mar 3, 2026
- 89
- days it ran
- 0
- relaunches
- 277,947
- EU reach
Ad copy
Na moją córkę już jest za późno, ale może twojemu dziecku jeszcze pomoże. Nazywam się Małgorzata. Mam 42 lata. Mieszkam w Rzeszowie. 15 kwietnia 2023 roku chirurg przeciął nogi mojej córki. Korekcja Genu valgum. Osteotomia obustronna. Zgodę na operację podpisałam sześć tygodni wcześniej. Byłam przekonana, że to jedyne możliwe rozwiązanie. Tydzień po operacji dowiedziałam się jednak, że być może Zosia wcale nie musiała przez to przechodzić. Dwa lata wcześniej pojawiły się pierwsze objawy. Zosia miała 9 lat. Kolana zaczęły stykać się podczas chodzenia. Nie skarżyła się na ból, ale zauważyłam, że chodzi inaczej. „To jeszcze minie.” - myślałam. „Wyrośnie z tego”. Rok później kolana stykały się jeszcze bardziej. To utrudniało jej chód. Pierwszy rok to był głównie dyskomfort. Drugi rok przyniósł ból po całym dniu w szkole. Poszłyśmy do ortopedy dziecięcego. Lekarz nie potrzebował wiele czasu, aby postawić diagnozę. „To kolana koślawe. Stadium zaawansowane. Zmiana postępująca”. „Co możemy zrobić?” „Na razie fizjoterapia, wkładki do butów, ćwiczenia. Ale jeśli deformacja będzie postępować, konieczna będzie operacja korekcyjna”. „Czy da się tego uniknąć?” „W zaawansowanym stadium raczej nie, zwykle kończy się operacją”. Wyszłam z gabinetu z jednym pytaniem w głowie. Czy mogę pomóc mojej córce? Zaczęłam próbować wszystkiego. Żelowe wkładki z apteki, 55 złotych. Miękkie, wygodne. Zosia mówiła, że przyjemne. Ale kolana nadal się stykały. Ortezy na kolana, 380 złotych. Zosia nosiła je tydzień. Uwierały tak bardzo, że płakała. Przestała je nosić. Szyny korekcyjne na noc, 180 złotych. Założyłam je Zosi. Pierwszej nocy obudziła się z bólem. Próbowałam jeszcze dwie noce. Za każdym razem było tak samo. Indywidualne wkładki ortopedyczne, 420 złotych. Zrobiono odlew stóp Zosi. Dostałam płaskie, bardzo twarde wkładki. „Dopasowane do stóp córki” - powiedział ortopeda. Zosia nosiła je przez dwa miesiące. Kolana ustawiały się coraz bardziej do środka. Razem wydałam 1035 złotych. Efekt zerowy. Minął kolejny rok. Deformacja się pogłębiała. Kontrola u ortopedy. „Pani Małgorzato, zmiana postąpiła. Widzę wskazania do operacji”. „Czy to naprawdę konieczne?” „Jeśli będzie postępować dalej, tak. Ból stanie się trudny do zniesienia. Nogi będą się coraz bardziej deformować. U dziecka kości się kształtują. Jeśli teraz tego nie skorygujemy, wada może się utrwalić na całe życie”. Siedziałam w ciszy. „Ile to kosztuje?” „Prywatnie około 8500 złotych. Do tego rehabilitacja, około pięciu tysięcy”. „Jak będzie wyglądała rekonwalescencja?” „Trzy tygodnie kule. Dwa miesiące rehabilitacji. Pełny powrót do zdrowia po około pół roku”. Wyszłam z gabinetu ze skierowaniem. Miałam wybór. Czekać, aż będzie gorzej, albo zrobić to teraz. Wybrałam teraz. Podpisałam zgodę. Termin - 15 kwietnia 2023 roku. Sześć tygodni czekania. Najbardziej stresujące sześć tygodni mojego życia. Googlowałam hasło „operacja kolan koślawych dzieci komplikacje”. Czytałam o ryzyku infekcji, nieprawidłowym zroście, nawrocie deformacji, sztywności stawów i bliznach. Jedna informacja szczególnie utkwiła mi w głowie. Nawrót deformacji u 10-20 procent pacjentów w ciągu pięciu lat. Ale ortopeda powiedział, że to jedyne rozwiązanie. Zaufałam mu. Dzień operacji, szpital w Rzeszowie. Lekarze podali Zosi znieczulenie ogólne, operacja trwała dwie godziny, bez komplikacji. Zapłaciłam 8500 złotych. Pierwsze dwa tygodnie były piekłem, o którym nikt mi nie powiedział. Nikt nie uprzedził mnie, że moje dziecko będzie płakać z bólu nocą. Przez pierwsze trzy noce Zosia spała po dwie godziny. Ibuprofen co sześć godzin nie pomagał. Nie mogła normalnie chodzić. Przejście do łazienki zajmowało jej 10 minut. Prysznic był niemożliwy. Myłam ją przy umywalce, siedząc na krześle. Ja musiałam brać wolne w pracy. Pomagać jej wstać. Ubrać się. Robić za nią wszystko. Czułam się bezradna, patrząc, jak moje dziecko cierpi. Trzeci tydzień, zdjęcie szwów. Nogi były spuchnięte i posiniaczone. Blizny miały około pięciu centymetrów każda. „To normalne” - powiedział lekarz. „Obrzęk będzie się zmniejszał stopniowo w kolejnych miesiącach”. Kolana były prostsze, ale wyglądały obco. To nie były już nogi mojej córki. Po trzech tygodniach Zosia zaczęła próbować chodzić samodzielnie, bez kul. „Teraz rehabilitacja. Trzy razy w tygodniu przez dwa miesiące”. Koszt, 120 złotych za sesję. Łącznie 2880 złotych. Pierwsza sesja była próbą zgięcia kolan. Nogi były sztywne. „To normalne po operacji” - mówiła fizjoterapeutka. Po ośmiu tygodniach zakres ruchu wrócił częściowo. Kolana zginały się, ale już nie tak jak wcześniej. „Nie będzie stu procent” - powiedziała. „Siedemdziesiąt do osiemdziesięciu to dobry wynik u dzieci po takich operacjach”. Siedemdziesiąt procent. Za trzy tygodnie kul i dwa miesiące bólu odzyskałyśmy około siedemdziesięciu procent sprawności nóg. Sześć tygodni po operacji, podczas wyszukiwania informacji o dalszej rehabilitacji po korekcji genu valgum, wyszukiwarka podsunęła mi hasło „alternatywy operacji kolan koślawych u dzieci”. Kliknęłam. Artykuł z 2023 roku. „Wkładki profilowane z aktywnym wsparciem łuku mogą mieć zastosowanie w leczeniu zachowawczym kolan valgus u dzieci w stadium wczesnym i umiarkowanym, szczególnie gdy deformacja wiąże się z płaskostopiem”. Czytałam dalej. „Kolana koślawe u dzieci nie wynikają wyłącznie z predyspozycji genetycznych, ale również z mechaniki chodu. Przy zapadaniu się łuku stopy obciążenie przenosi się nieprawidłowo, co może sprzyjać ustawianiu kolan do środka jako mechanizmowi kompensacyjnemu”. Czytałam to i wracałam myślami do początku. Do momentu, gdy Zosia miała 9 lat. Gdy jeszcze nie było mowy o operacji. Gdy słyszałam tylko: „obserwujemy” i „zobaczymy, jak się rozwinie”. Wtedy nikt nie mówił o stadiach. Nikt nie mówił o alternatywach. Nie wiedziałam, czy był moment, w którym można było spróbować czegoś innego. I już nie mogłam się tego dowiedzieć. Postanowiłam jednak nie ignorować tego, co widzę teraz. Spojrzałam wtedy na mojego młodszego syna. Antek ma 8 lat. I zaczął chodzić dokładnie tak, jak Zosia na samym początku. Kolana do środka. Kostki rozdzielone. Stopy wyraźnie płaskie. „Nie przejdziemy przez to drugi raz”. Tydzień później poszłam z Antkiem do ortopedy. „Panie doktorze, syn zaczyna chodzić tak samo jak córka przed operacją”. Spojrzał na nogi Antka. „Faktycznie. Kolana koślawe, wczesne stadium. Jeśli wada będzie postępować, za rok lub dwa będziemy musieli rozważyć zabieg”. Druga operacja nie wchodziła w grę. „Chcę spróbować wkładek”. „Pani Małgorzato, to może nie wystarczyć”. „Wiem. Ale chcę spróbować. Dam sobie trzy miesiące. Jeśli wada będzie się pogłębiać, zgodzę się na operację. Ale najpierw spróbuję”. Skinął głową. „Dobrze. U dziecka w fazie wzrostu warto spróbować leczenia zachowawczego. Spotkajmy się za trzy miesiące”. Zaczęłam od szukania w internecie. Po wielu godzinach poszukiwań, znalazłam stronę Orthomax.pl Cena, 74,99 złotych, teraz w promocji 1+1 gratis. Wyprofilowany łuk. Prowadzenie stopy. Redukcja nacisku na paluch. A teraz jeszcze w promocji 1+1 gratis… Zamówiłam StepMax tego samego dnia. Przyszły w piątek. Włożyłam je do butów Antka. Zosi, operowanej, już nie mogły pomóc. Było za późno. Pierwsza myśl była jedna - dlaczego nie znalazłam tego wcześniej dla Zosi. Przez pierwsze dni Antek narzekał, że inaczej mu się chodzi, jednak po czasie przestał. Jego stopa przyzwyczaiła się do kształtu wkładki. Sześć miesięcy później kontrola. „Pani Małgorzato, mam dobrą wiadomość. Nie widzę pogłębiania się wady”. Spojrzałam na niego. „Naprawdę?” „Sześć miesięcy temu widziałem początek deformacji. Dziś obraz jest stabilny. Kolana wyglądają minimalnie lepiej ustawione. Kontynuujmy obserwację”. Wyszłam z gabinetu z nadzieją. Nie cofnę czasu. Nie usunę blizn Zosi. Nie odzyskam jej pełnego zakresu ruchu. Ale Antka mogę uchronić przed tą drogą. I będę próbować każdego dnia za 74,99 złotych zamiast tysięcy złotych i miesięcy udręki. Dlaczego to wszystko piszę? Bo jeśli czytasz to teraz i twoje dziecko ma problemy z kolanami, to może być właściwe rozwiązanie. Może masz trzy miesiące. Może masz rok. Ale spróbuj. Daj dziecku czas. Sprawdź, czy wada się pogłębia. U dziecka kości kształtują się teraz. Każdy dzień ma znaczenie. Gdybym miała tą wiedzę wtedy… gdybym zaczęła szukać głębiej, moja córka nie musiałaby przechodzić przez to cierpienie. I może dziś Zosia nie miałaby blizn na nogach. Nie popełnij mojego błędu. Wejdź na Orthomax.pl
Like this ad? Make it yours.
Crush rebuilds this exact creative around your product — your brand, your colors, your offer — in about a minute.






