Skip to content
Katarzyna Barek

Katarzyna Barek Facebook ad: “Przeczytaj jeśli zależy ci na zdrowiu”

Katarzyna Barek Facebook ad: Przeczytaj jeśli zależy ci na zdrowiu

Ran for 18 days, from June 2 to June 20, 2026, the last day Crush saw it.

Run by Katarzyna Barek on Facebook. Crush is not the advertiser and does not verify its claims. See this ad in Meta's Ad Library(opens in a new tab)

Want an ad like this for your product?

Crush makes new ad images for your product from this ad: your logo, your product photo, your offer.

Trials from $19.95 USD, then $79.95 USD a month. Cancel anytime.

About this ad

Meta Ad Library ID
1533787698462553
Platforms
Facebook, Instagram, Audience Network, Messenger and Threads
Relaunches
0
EU reach
28,406

How we count

Ad text

"Byłam na siódmym zwolnieniu z powodu bólu szyi, gdy szef napisał SMS-a: ""Musimy porozmawiać."" Przeczytałam tę wiadomość trzy razy. Leżąc w łóżku. Z workiem lodu na karku. Wiedziałam dokładnie co to znaczy. Mam na imię Beata. 42 lata. Od jedenastu lat prowadzę obsługę klienta w tej samej firmie. I - to ważne, żebyś to zrozumiała - kocham tę pracę naprawdę. Nie ""jakoś znoszę"". Mam regularnie propozycje od konkurencji i regularnie je odrzucam, bo tam gdzie jestem, znam każdego klienta z imienia, wiem co lubi, wiem czego potrzebuje i wiem jak mu pomóc. To nie była po prostu praca. To było jedenaście lat mojego życia. I właśnie to sprawiało, że każde zwolnienie bolało mnie bardziej niż kark. Pierwsze L4 wzięłam w lutym. Obudziłam się i nie mogłam obrócić głowy w prawo. Dosłownie - szyja stała jak słup betonowy. Tydzień w domu, ketonal, okłady. Wróciłam. Ale wróciło też i to. Kwiecień, maj, czerwiec. Potem lipiec - dwa razy w jednym miesiącu. Coraz krótsze przerwy między kolejnymi epizodami. Szef nic nie mówił. Ale zaczął patrzeć na mnie inaczej na spotkaniach. Nie ze złością. Gorzej - ze spokojem kogoś, kto liczy i analizuje. Tamtego ranka - siódme zwolnienie, woreczek lodu, SMS - wstałam z łóżka i napisałam: ""Jutro wracam."" Rozmowa trwała czternaście minut. Szef powiedział, że rozumie - ale klienci potrzebują ciągłości obsługi, i jeśli ten stan się utrzyma, będzie musiał ""rozważyć zmiany strukturalne."" Zmiany strukturalne. Wyszłam z jego gabinetu i przez kolejne dwa tygodnie przychodziłam do pracy nawet gdy kark mi się palił, brałam dwa razy więcej ibuprofenu niż powinnam i udawałam, że wszystko gra. Wieczorami wracałam do domu z szyją napiętą jak struna. Kładłam się spać z nadzieją, że rano będzie lepiej. I przez kilka dni faktycznie było. A potem znowu - budziłam się o 2:30, o 3:00, o 3:40 - z karkiem jak z lanego żelaza i z prawą ręką, która gdzieś zniknęła od ramienia w dół. Siadałam na brzegu łóżka. Potrząsałam tą ręką. Czekałam, aż wróci krążenie z tym charakterystycznym kłuciem tysięcy igieł. Szukałam wyjścia. Fizjoterapia - pół roku, 150 złotych za sesję. Po zabiegu czułam się jak nowy człowiek. Do następnego dnia. Ortopeda - RTG, ""lekkie zmiany, nie wymagają operacji, proszę obserwować."" Rezonans - 750 złotych za badanie które wykazało to co ortopeda i tak już wiedział. Poduszka ortopedyczna z apteki - twarda, płaska, wylądowała w szafie po tygodniu. Druga, droższa, z certyfikatem - to samo po dwóch tygodniach. W szafie rosło cmentarzysko rzeczy, które miały pomóc, a nie pomogły. Pewnego wtorku w nocy, już w czwartej godzinie leżenia bez snu, zamiast kolejny raz potrząsać tą martwą ręką - wzięłam telefon. Zaczęłam szukać, czy pracodawca może mnie zwolnić jeśli ciągle jestem na L4. I w pewnym momencie otworzyłam tekst o tym, dlaczego ból szyi jest gorszy w nocy niż w dzień. Zatrzymałam się. Zawsze zakładałam, że leżenie mi pomaga. Że odpoczynek to lekarstwo. Tymczasem czytałam coś zupełnie innego. Że gdy śpisz na boku, twoja głowa - ciężąca mniej więcej pięć kilogramów - nie jest właściwie podparta. Wisi na szyi. Szyja przez całą noc trzyma ten ciężar zamiast odpoczywać. A ramię wciśnięte pod ciało uciska nerwy przez osiem godzin. Osiem godzin. Każdej nocy. Pomyślałam o tych wszystkich sesjach u fizjoterapeutki. Jak po zabiegu ból ustępował na dzień lub dwa. A potem wracałam do łóżka i robiłam to samo co zawsze. I ból wracał. Bo fizjoterapeutka naprawiała to, co noc niszczyła od nowa. Zaczęłam szukać konkretnie - poduszki, która ma miejsce na ramię. Bo ramię wciśnięte pod ciało to właśnie ten problem. Tak trafiłam na OrtoSen z Senaria.pl. Byłam sceptyczna. Mam pełne prawo być sceptyczna po tym, co mam w tej szafie. Ale czytałam dalej. Poduszka miała wgłębienie - żeby głowa leżała, a nie zwisała. Podwyższenie pod szyją - żeby kręgosłup był w jednej linii. I wycięcia po bokach - specjalnie na ramię. Żeby ramię miało swoje miejsce zamiast być wciśnięte pod ciało przez całą noc. Prosty pomysł. Tak prosty, że zastanawiałam się, czemu żadna z poprzednich poduszek tego nie miała. Nie było w opisach obietnic cudu. Była mechanika. Głowa spoczywa zamiast wisieć. Szyja jest podparta zamiast pracować. Nerwy mają przestrzeń zamiast być ściśnięte. 199 złotych. Gwarancja 100 nocy. Zamówiłam o 3:20 w nocy. Z poczuciem, że nie mam już nic do stracenia poza tymi pieniędzmi. Przyszła w dwa dni. Pierwsza noc. Głowa w zagłębieniu, ramię we wycięciu, szyja czuje podparcie pod sobą. Obudziłam się o 6:15. Przed budzikiem. Leżałam nieruchomo przez chwilę i sprawdzałam. Kark. Delikatne napięcie, ale nie to żelazne imadło. Ręka. Czuję ją. Od razu, bez potrząsania. Obróciłam głowę w prawo. Cicho. Bez trzasku. Bez kłucia. Nie uwierzyłam. Pierwsza noc, może przypadek. Ale po tygodniu - żadnego przebudzenia z martwą ręką. Po dwóch - przestałam sięgać po ibuprofen zanim wyjdę z domu. Po miesiącu wstałam rano i poszłam do kuchni zrobić kawę - i zorientowałam się dopiero przy ekspresie, że od wejścia do kuchni nie sprawdziłam ani razu, jak bardzo boli. Od tamtej rozmowy z szefem - tej czternastominutowej o ""zmianach strukturalnych"" - nie wzięłam ani jednego zwolnienia. Mija ósmy miesiąc. W grudniu dostałam premię za wyniki roku. Szef powiedział że to ""nasz najlepszy kwartał od dawna."" Nie wiedział, że jeszcze latem leżałam w środku nocy i czytałam przepisy o zwalnianiu pracowników na L4. Przez rok myślałam, że mam problem zdrowotny. Miałam problem ze sposobem, w jaki moje ciało spędza osiem godzin każdej nocy. Fizjoterapia działała na dzień - bo w nocy to samo niszczyło wszystko od nowa. Leki tłumiły ból - ale nie usuwały tego, co go powodowało. Tamte poduszki podpierały głowę - ale ramię wciąż leżało bez miejsca. OrtoSen dała ramieniu miejsce. I szyji - pierwszą prawdziwą noc od bardzo dawna. Jeśli boisz się, że kolejne zwolnienie będzie tym, które zapłacisz zbyt wysoką cenę. Jeśli kochasz swoją pracę i boisz się, że twoje własne ciało cię z niej wyrzuci. Zanim zaczniesz szukać kolejnego lekarza, kolejnej terapii, kolejnej poduszki która wyląduje w szafie - sprawdź, czy twoje ramię ma w nocy swoje miejsce. Może właśnie tego mu brakuje. OrtoSen - Senaria.pl. 199 złotych. Gwarancja 100 nocy. Jeśli nie poczujesz różnicy - pełny zwrot bez pytań."

senaria.pl

Przeczytaj jeśli zależy ci na zdrowiu 👆

Budzenie się zmęczonym nie jest Twoją winą. To źle zaprojektowana poduszka odbiera spokojny sen. - Senaria

Learn more: senaria.pl(opens in a new tab)

More from Katarzyna Barek

See all Katarzyna Barek ads

More ads from the top 1,000

See the top 1,000 ads